top of page

O weekendzie zmarłych. Subiektywnie.

Mniemam, że wśród czytających to nie ma takiej osoby, która nie słyszałaby, czym jest Halloween. Środki masowego przekazu, literatura, media społecznościowe, a nawet "tematyczne" reklamy różnych firm w okolicach drugiej połowy października. Tam wszędzie pojawiają się motywy tego amerykańskiego święta. Skąd ono się wzięło? Przybyło do Europy ze Stanów Zjednoczonych. Jednak jak powstało tam?

Halloween wywodzi się z wierzeń celtyckich sprzed 2 tys. lat. Pierwotna jego nazwa to "Samhain", czyli czas powrotu chłopów z roli. Po 10 dniach świętowania końca pracy na polach, następowało "Fleadh nan Mairbh" - dzisiejsze Święto Zmarłych. Rzekomo wtedy świat doczesny łączył się z tym duchowym i dusze mogły spokojnie schodzić na ziemię i wyrównywać swoje niewyrównane rachunki. Druidzi wtedy przebierali się na czarno i nosili odpowiednio pozacinane rzepy, tak by wyglądali jak demony. Miało to odstraszyć złe duchy. Stąd wziął się zwyczaj przebierania się. Idąc dalej, strasznie powycinane dynie prawdopodobnie też mają temu służyć. Także to by było na tyle historii święta szatana.


Weekend zmarłych to nie tylko Halloween. To też Święto Zmarłych oraz Zaduszki.

Obydwa to święta typowo rodzinne. Idziemy na cmentarz, na którym leżą nasi bliscy, w ciągu dnia (lub we wcześniejsze dni) go sprzątamy, szykujemy na wieczór 1 listopada. Wieczorem, gdy już na większości grobów znicze są pozapalane, znów idziemy na "nasz" grób i znów zapalamy znicz. Oprócz tego, można spotkać się z rodziną, powspominać tych, którzy już odeszli i dojść do pewnych refleksji na temat przemijania. Swoją drogą; nie wiem, czy znacie "teorie" na temat tego, dlaczego znicz jest symbolem tego święta. W internecie można natrafić na wiele różnych wersji, ja tymczasem przybliżę te, które mnie przekonały.

Według pierwszej z nich, ogień płonący w zniczu to tradycja wywodząca się z czasów Dziadów i czasów pogańskich. Jasny płomień rzekomo ma wskazywać zmarłym drogę na ich grób, czyli "przejście" do świata doczesnego. Po drugie, miał tych zmarłych ocieplać. Ta teoria jest bardzo bliska meksykańskiego Dia de los Muertos, (hiszp. Dzień Zmarłych), ponieważ zakłada rówineż motyw przynoszenia na groby jedzenia dla dusz.

Druga z teorii mówi już o czasach chrześcijańskich; wg. niej światło znicza symbolizuje życie wieczne (pomocne w zrozumieniu będzie wyrażenie "światło życia" odnoszące się właśnie do tego), światło prawdy - zwycięstwo nad kłamstwem i grzechem oraz radość.

Ostatnia teoria, która mnie przekonała jest pewną odwrotnością pierwszej - zakłada, że zmarły jest w stanie dojść do swojego grobu, ale powrót "tam" może być problemem. Więc przynosząc znicze, przynosimy im pochodnie pomocne w drodze powrotnej. Jedna z jej wersji mówi jeszcze o tym, jakoby światło znicza było naszym wstawiennictwem za osoby będące w czyśccu, i to wstawiennictwo ma im pomóc przenieść się do raju, ale i pomóc w drodze do niego (pochodnia).

Co wy na ten temat sądzicie? Jak jest z tymi zniczami? Może znaczą coś zupełnie innego? Może wszystkie ww. teorie na raz? Piszcie w komentarzach - z chęcią poczytam :3

Odnosząc się jeszcze do Dnia Wszystkich Świętych - czy tylko mnie wkurza to, że przed wejściem na cmentarz robi się jakiś targ? Znicze - ok, ale "pajda ze smalcem i ogórkiem", karkówka, precle, lizaki, kolorowe baloniki na hel? Ok, zasada "zarobek to zarobek i pieniądz" niby działa zawsze, ale dla mnie to mała przesada ;-;.


Dzień po Dniu Wszystkich Świętych (Święcie Zmarłych) następuje kolejne święto - Zaduszki.

Jest to kolejne rodzinne święto, dobrze jest jeszcze raz pójść na cmentarz do bliskich. W tym dniu skupiać się jednak powinniśmy na czym innym - wg. Wikipedii Zaduszki poświęcone są refleksjom na temat wieczności duszy, zmartwychwstaniu oraz skuteczności modlitwy wstawienniczej. Wywodzą się z przedchrześcijańskich wierzeń.


Halloween. Czemu mi się podoba? Czemu jest niemożliwe w Polsce?

Halloween. Słodycze, stroje potworów, wysyp horrorów. Wymieniać tego można by było dużo. Za co lubię Halloween? Lubię to amerykańskie święto za jego otoczkę. Wyhype'owany przez amerykańskie media model Halloween, jest tym, co w nim najbardziej lubię. Tak jak wymieniłem wcześniej. Pojawiające się dwa tygodnie wcześniej reklamy z duchami, wysyp horrorów w kinach (na przynajmniej jeden zawsze idę), tandente ozdoby w supermarketach. To, i inne tworzą tą niesamowitą otoczkę i budują klimat, który w tym czasie uwielbiam. Ale to jest przed Halloween. Tego dnia, 31 października, moim najlepszym sposobem na dobre spędzenie wieczoru byłoby pójść do kogoś na domówkę (oczywiście przebieraną), ubrać się w jakiś straszny strój, wyjść na przedmieścia i trochę postraszyć dzieci chodzące po cukierki. Mniemam, że nie raz taki schemat widzieliście w filmach AMERYKAŃSKICH? A po tym? Zagrać w kilka gier halloween'owych (m.in. ognisty krąg czy to z wiszącymi jabłkami) i na końcu obejrzeć dobry horror. Za to lubię Halloween, za ten klimat.


Odpowiadając na drugie pytanie - chodzi chyba o mentalność Polaków. Niektórzy wciąż nie akceptują tego (wydaje mi się, że to jest odpowiednie stwierdzenie) po prostu fajnego święta, i nie chcą go świętować, bo "to nie polskie, to nie". Drugą sprawą jest to, że w Ameryce dzień po nie ma rodzinnego święta zmarłych, bo to jest właśnie dla nich to święto - podchodzą do tego na dużym dystansie przebierając się za potwory. U nas duża część osób, które nawet chciałyby świętować, nie mogą, bo już 31-ego po południu jadą gdzieś do rodziny, po to by 1 listopada świętować razem. Często więc domy, ulice, kluby gotowe na Halloween'ową imprezę świecą pustkami. Jest to przykre.


Jak spędzam Święto Zmarłych?

W mieście, w którym mieszkam, nie posiadam żadnej rodziny, oprócz moich rodziców, więc nie mam kogo odwiedzić 1-go. A, że Halloween świętować uwielbiam, więc często zostaję w Poznaniu. Co więc robię? Przeważnie to jest bardzo luźny dzień, wstaję późno i dzień wygląda normalnie, tylko wieczorem idziemy rodzinką na jakiś duży cmentarz i szukamy pustych (bez zniczy) lub ciemnych grobów i tam zapalamy znicz. Chodzimy też po cmentarzu, i kontemplujemy nad przemijaniem w tym (paradoksalnie) pięknym otoczeniu tylu malutkich płomieni. Zaduszki też są luźne, może się zdarzyć, że 2-gi raz na cmentarz się wybierzemy. I tak, weekend zmarłych się kończy.


Moje marzenie - meksykański Dia de los Muertos

Kolorowe pochody ulicami większych miast, pełno cukrowych czaszek, mężczyźni pomalowani i ubrani jak muertos mariachi oraz ich kobiety - ubrane i pomalowane w tym samym stylu. Nie zapominając oczywiście o cmentarzach - pięknie przyzdobione na przyjście zmarłych oraz prawdziwa fiesta na grobach (swoją drogą - dobrze obrazuje to film "Coco" z 2017 roku). Takiego Święta Zmarłych nie ma w żadnym innym zakątku świata. Dlatego właśnie kiedyś chciałbym móc polecieć na Dia de Muertos do Meksyku. Swoją drogą - to byłby idealny pretekst żeby zrobić sobie wycieczkę po najważniejszych zabytkach Meksyku - w końcu "pewnie nigdy więcej się tu nie pojawię".


To by było chyba na tyle. To jest właśnie moje subiektywne spojrzenie na weekend zmarłych. Tegoroczny i nie tylko. Miłego dnia/wieczoru :)














Komentarze


Napisz tutaj, co sądzisz o moim blogu.

Dzięki za opinie!

© 2019 by Kacper Kaźmierczak. Proudly created with Wix.com

bottom of page