Jak to jest nagrać film (np. na Youtube)?
- Kacper Kaźmierczak
- 28 lis 2019
- 5 minut(y) czytania
Bardzo ciekawy temat. Skąd pomysł, żeby coś takiego napisać? Ostatnio mieliśmy w szkole projekt: nagrać film obrazujący podróż Odyseusza w "Odysei". Powiedzmy sobie szczerze, oglądam bardzo dużo filmów na Youtube, więc spodziewałem się różnych rzeczy. Było to dla mnie całkowicie nowe doświadczenie, więc wielu sztuczek, z których później skorzystałem, musiałem się wpierw nauczyć. W tym poście będę wam pokazywał, jak to wygląda na bazie trzech filarów:
- Oczekiwania
- Hipotetyczny (profesjonalny) film
- mój film
Będę więc przybliżać moje "przeżycia", oraz rzeczy, których sam nie sprawdzałem, których nie używałem, ale o których wiem.
Każdy z nas ma, lub też miał. jakiegoś swojego ulubionego Youtuber'a. Stuu, Blowek, Gimper czy chociażby Izak. Każdy wie, o kim mówię. jest ich tyle, że wybór jest niesamowicie wielki. Więc napewno każdy z czytających miał okazję oglądać ich filmy. Ładnie to wygląda, prawda? Cięcia, przeskoki pomiędzy kadrami, wstawki itd. Jak się pewnie domyślacie, łatwe to nie jest. Nie od tego jednak chcę zacząć.
Jeśli chcemy podejść do nagrywania filmu racjonalnie (gameplay tu się nie liczy, bo działa na trochę innych zasadach), to, zresztą, jak zawsze wtedy, gdy chcemy podejść do czegoś racjonalnie, trzeba sobie rozpisać plan. Co, gdzie i kiedy będziemy robili. Żeby się nie pogubić. Poniżej przedstawię wam całkowicie hipotetyczny plan całkowicie hipotetycznego filmu na YT:
Tematyka: Format edukacyjny; czym jest inflacja?
PUNKT 1: Szykowanie scenariusza:
- Podpunkt 1: Rzeczowy research z dokładnymi i porządnie zrobionymi notatkami.
- Podpunkt 2: Przejrzeć filmy innych i wyciągnąć wnioski oraz nałożyć poprawki na notatki.
- Podpunkt 3: Zrobić coś "społecznego" (ankieta/sondaż w mediach społecznościowych etc.), żeby móc odnieść się do takich danych.
PUNKT 2: Pisanie scenariusza:
- Podpunkt 4: Zarysować bazy scenariusza
- Podpunkt 5: Napisać scenariusz - notki na temat tego, co chcę powiedzieć oraz (opcjonalne) dodatkowe treści.
- Podpunkt 6: Zostawić na 24h.
- Podpunkt 7: Po 24h poprawić scenariusz.
PUNKT 3: Nagrywanie:
- Podpunkt 8: Sprawdzić sprzęt - wyczyścić kartę, przygotować mikrofony, oświetlenie i ustawić kamerę.
- Podpunkt 9: Przyszykować kadry, poprawić ustawienie lamp oraz przyszykować się psychicznie (tak, psychicznie - gadanie do kamery wbrew pozorom łatwe nie jest - trudność objawia się w "dziwności" tej czynności)
- Podpunkt 10: Zacząć nagrywać...
I tak dalej, i tak dalej. Jest tego masa - dalsze nagrywanie, research w poszukiwaniu dźwięków do postprodukcji, powtórki scen, poprawy itd. - nie martwcie się jednak, gdyż to jest przykład nagrywania profesjonalnej produkcji na wysokim poziomie. Nagrywanie prostszego filmu jest prostsze. Ważne będą punkty, które zostały powyżej wytłuszczone.
A więc:
1. Przyszykowanie scenariusz/planu filmu
2. Nagranie
3. Poprawki (dźwięk się źle rozjechał, coś chcecie zagrać lepiej i nie tylko)
4. Postprodukcja
5. Wypuszczenie
Nie łudźcie się jednak - to też nie jest takie łatwe. Przejdźmy więc do porównania.
1. Przyszykowanie scenariusza
a) oczekiwania:
Powiedzmy sobie to szczerze - no nie może być to trudne. Wpadasz na pomysł, spisujesz go, dodajesz jakieś żarty/ciekawostki i gotowe. Może część dialogów, które są trudniejsze, ale przecież jeśli tyle pracuję nad tym, to będę wiedział o co chodzi.
b) moja produkcja:
Sprawa wygląda tak - i przyznam się wam tu - że sam się na tym po czasie złapałem - spodziewałem się powyższego. Jak się okazało, już na "planie", tyle miałem materiału do omówienia (Odyseja jest bardzo obszernym utworem, so you know), że mówiąc do kamery całkowicie się gubiłem, w tym co mówiłem. Zasiadłem więc jeszcze raz do scenariusza i powiększyłem go z prostych zdań, które pobieżnie dotyczą moich wypowiedzi do tekstu, który w głowie powtarzałem i na jego bazie wszystko mówiłem.
c) profesjonalny film na Youtube:
Zacznijmy może od tego, że taki scenariusz pisze inna osoba, jeśli to jest coś popularno-naukowego, to jeszcze inna szuka informacji w internecie na ten temat. Ty tylko musisz się nauczyć i powiedzieć.
2. Nagranie:
a) oczekiwania:
Pffffff... co to jest dla mnie? Stanąć przed kamerą, trochę pogadać na wybrany temat i gotowe. Ustawienie kadru? O, tu mam ładne miejsce, przy biblioteczce, będzie profesjonalnie wyglądało. Światło? Cień? Dam telefon z lampą włączony, to nie jest takie ważne, w końcu nie jestem jeszcze profesjonalistą. Poza tym nie będzie widać. Dźwięk? Mój aparat ma nawet dobry mikrofon.
b) mój film:
W tym miejscu najmocniej zderzyłem się z rzeczywistością. Stanąć przed kamerą jest prosto, ale mówić do niej, to co innego. Przeważnie, gdy się głośno coś mówi, to zawsze jest słuchacz, a tu tylko kamera/aparat/telefon. Nie wiem czy ktokolwiek z was mówi do siebie głośno, gdy jest sam w domu. (PRZYDATNA WIEDZA!) To się może przydać, bo ja, żeby brzmieć pewniej, nauczyłem się mówić do siebie. Kadr, kolejna sprawa - jeśli chodzi o ww. biblioteczkę, to faktycznie sam tak myślałem. Niestety, wyglądało to niesamowicie nieprofesjonalnie i nieprzemyślanie, właśnie przez biblioteczkę. (PRZYDATNA WIEDZA!) Swoją drogą - wasze tło to powinna być jednolita ściana, bo to wy w waszym kadrze musicie być centrum zainteresowania, a nie jakaś plaam. I na końcu światło - na szczęście moja mama ma w domu pierścieniówkę (lampę). Kosmetyczną, co prawda, ale na hydraulicznym wysięgniku, więc mogłem ją dowolnie ustawiać. Stworzyło to na szczęście dość dobry światłocień. Co do dźwięku - wiedziałem, że aparat będzie miał mikrofon ogólny, a ja nie mogę mieć szumów z dookoła, więc (PRZYDATNA WIEDA!) użyłem słuchawek dokanałowych, przełożyłem sobie przez plecy, podłączyłem do telefonu i tam zgrywałem dźwięk
c) profesjonalny film
Chyba nie muszę bardzo przybliżać. Kilka kamer, stabilizator, pierścieniówki filmowe, softy, mikroporty, specjalne mikrofony itd.
3. Poprawki:
a,b,c) w każdej kategorii wygląda to tak samo. No, jest jedna różnica - w oczekiwaniach pewnie jest myśl, że nagranie poszło lepiej niż faktycznie poszło i do poprawki jest mniej rzeczy.
4. Postprodukcja:
a) oczekiwania:
Postprodukcja? Najfajniejsza i najprostsza część! To jak układanie klocków (bo w istocie tym właśnie jest). Dodam kilka przejść, jakąś muzę i będzie gotowe.
b) mój film:
Moja rodzina mówi, że to źle, do niedawna sam tak uważałem. Po produkcji mojego opracowania "Odysei" uważam jednak, że zmarnowanie tych wszystkich godzin w dzieciństwie na oglądaniu ReZi'ego, Karolka95 czy innego Skkf'a nie było tak do końca bezproduktywne. Naoglądałem się tego tyle, że mniej więcej wiedziałem, gdzie i jakich dźwięków/przejść zdjęć/filtrów będę musiał używać. Tak więc było to bardzo uproszczone.
Niemniej była to droga przez mękę. Spodziewałem się, że będzie trudno, i się nie przeliczyłem. Zacznijmy od tego, że musiałem nauczyć się pracy w kilku programach, bo w pierwszym nie dało się otworzyć filmu na timeline, drugi był całkowicie nieintuicyjny i nieprzejrzysty, trzeci miał wiele wad, aż w końcu czwarty znalazłem. Gdy już poradziłem sobie z tym, musiałem ogarnąć montowanie (jest różnica pomiędzy montowaniem, a programem do niego). Następnie spędziłem wiele czasu analizując mój film i szukając fragmentów, do których mógłbym coś memowo-śmieszno-poważnego dodać. Musiałem to jeszcze w internecie znaleźć. Do tego, wymyśliłem sobie, że część wstawek będzie z tzw. drawcam'ów, więc musiałem wrócić do pkt. 1 i przemyśleć, co i jak narysuję. I tak mógłbym jeszcze przeciwności wymieniać - pliki mi ginęły, usuwałem, coś co mi się nie podobało, przez złe nazewnictwo klipów znalezienie tego odpowiedniego było utrudnione itd.
c) profesjonalny film
Od postprodukcji albo jest tzw. montażysta, albo po latach tworzenia na (np. YouTube) jesteś na tyle doświadczony, że sam możesz to montować, ale: a) masz umiejętności i opanowany program, którym się posługujesz; b) bibliotekę śmiesznych efektów, muzyczek czy innych efektów.
5. Wypuszczenie:
Moment chwały. Teraz nie możesz zrobić już nic. Włożyłeś w produkcję serce i możesz tylko patrzeć, czy przyjęła się, czy może nie.
Podsumowując to, co napisałem wcześniej, jak widzicie nagranie filmu to nie jest łarwa i prosta sprawa. Nie zniechęcajcie się jednak, po tym co przeczytaliście, gdyż jest to świetna zabawa, przynajmniej dla mnie była B).
Do następnego!
K.








Komentarze